Łódź pojawi się w moim blogu zapewne jeszcze nie raz. Tym razem chciałabym Wam pokazać Łódź, którą zastałam w długi weekend majowy. Oczywiście Łódź nieoczywistą, bo takie miejsca lubię najbardziej.

Wybraliśmy się pociągiem, dojazd w miarę szybki, tani i sprawny. Można też samochodem, z Warszawy to godzina drogi autostradą. Łódź powitała nas dworcem stacji Łódź Fabryczna, niedawno otwartym, całkiem ładnym i dziwnie pustym. Niesamowite wrażenie. Być na nowoczesnym dworcu, na którym poza nami jest tylko kilka osób z obsługi. Nie ma sklepików, kiosków, restauracji.

 

MANUFAKTURA

Manufaktura łódzka jest już znana wszystkim. To dawne „imperium bawełniane”, które po wojnie zmieniono na Zakłady Przemysłu Bawełnianego. W latach 90-tych postawione w stan likwidacji, niszczało. W 2003r. rozpoczęto jego rewitalizację, tworząc kompleks wystawienniczo-restauracyjno-rozrywkowo-sklepowy. Więcej przeczytacie tutaj Manufaktura 

Manufaktura dzisiaj to miejsce spotkań łodzian i licznie odwiedzających ją turystów. Dawne, zniszczone budynki fabryczne dzisiaj prezentują się pięknie. Co ważne zachowano dawne ceglane elewacje, stalowe okna, ich styl i kolorystykę. Architekci starali się utrzymać silny związek manufaktury z Łodzią i jej tożsamością.

 

 

MUZEUM SZTUKI ms2

Muzeum mieści się w kompleksie Manufaktury, w zabytkowym budynku  XIXw. tkalni i pokazuje sztukę XX i XXI w. W czwartki wejście jest bezpłatne. Sztuka nowoczesna bywa zadziwiająca ale też nieoczywista. Co wpasowuje się w moje podejście do Łodzi. Wystawa czasowa „Jimmie Durham. Boże dzieci, poematy” to kolekcja zwierząt, powstałych z prawdziwych czaszek w połączeniu z przedziwnymi przedmiotami. Autor niejako przywraca do życia te zwierzęta, dając im nowe ciała.

 

 

 

Pozostałe wystawy odkryły dla nas dzieło Aliny Szapocznikowej, Katarzyny Kobro, Władysława Strzemińskiego i wielu innych. Warto tam się udać. Zapewne Wy zobaczycie inne wystawy czasowe i inne dzieła. Warto.

 

 

PIOTRKOWSKA

Nie jestem pewna, czy Łódź bez ul.Piotrkowskiej była by wciąż Łodzią 😉 Ta ulica ma na pewno trochę smaczku i swoistego uroku. Mnie zabrakło klimatycznych miejsc z kawą, dobrym deserem, dobrym jedzeniem w ogóle. Trochę ich za mało, jak na tak długą ulicę. Do tego większość tych punktów, które były zamykała się koło 18 czy 19 godziny. ☹ Może słabiej jest tam z kawiarniami i restauracjami ale za to można znaleźć sporo perełek architektury.  Warto zajrzeć na Piotrkowską 3, gdzie ściany kamienic wyłożone są potłuczonymi kawałkami lusterka, tworząc bajeczne mozaiki. Postaci bohaterów Łodzi: Tuwim, Rubinstein,  Twórcy Łodzi Przemysłowej i oczywiście Miś Uszatek, ulokowali się wzdłuż ulicy. Klimatyczne miejsce to Off Piotrkowska i tam można usiąść, coś przekąsić i posiedzieć w klimacie dawnej, nieodrestaurowanej Łodzi.

POZA PIOTRKOWSKĄ

W Łodzi mamy też wiele innych nieoczywistych miejsc, które znajdziemy poza ulicą Piotrkowską. Księży Młyn – to miejsce dawnego zespołu fabrycznego i towarzyszących mu budynków mieszkalnych. Dzisiaj można tam spotkać przepiękne loftowe powierzchnie graniczące z domami  robotniczymi.

Nowoczesny, przepiękny przystanek tramwajowy. Stalowe słupy i zadaszenie przypominające kolorowy witraż. Pięknie podświetlone po zmierzchu.

I moje ulubione murale.  Street art. Dodaje zniszczonym, postarzałym czy po prostu szarym, nijakim kamienicom uroku. Powoduje, ze zatrzymamy się przed nimi na chwilkę.

 

Łódź, o której piszę to totalnie niepełen jej obraz. Dlatego wrócę tam na pewno, żeby dopisać kolejne odcinki. A jest tam dużo więcej do zobaczenia.

Magdalena Gackowska

  • zdjęcia: M.Gackowska

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

ZapisF

Zapisz

Zapisz